Nie da się zdefiniować słowa życie. Do określania czegoś potrzebne jest coś. A czym jest owe coś jeśli w ogóle do takiej kategorii go można przyporządkować? Zbyt wiele mieści się w tej niejasności, i zbyt mało zajmuje ten problem.
To tak jakby spytać kogoś kim jest dla niego matka.
No tak, kobieta która mnie urodziła. Ale nie każdy za śmiertelną starszą kobietę jest gotów oddać tę niezdefiniowaną niejasność. Tak to jest już z życiem: niby jest czymś- ale nie jest wszystkim.
Tak samo z miłością. Z tą jest trochę więcej zachodu.
Niegdyś zastanawiano się, czym ona tak na prawdę jest, jak ją opisać.
Dziś zastanawiamy się, czy w ogóle istnieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz